wtorek, 21 lutego 2017

Recenzja książek "Summoner Zaklinacz cz. 1 Początek oraz cz. 2 Wyprawa" Taran Matharu


Tytuł książki, cz. 1: Summoner. Zaklinacz. Początek.
Tytuł książki, cz. 2:  Summoner. Zaklinacz. Wyprawa.
Autor: Taran Matharu
Wydawnictwo: Jaguar


Zanim zabrałam się za lekturę obu książek, spotkałam się z opinią, że to kolejny "Władca Pierścieni" i "Harry Potter". Trafiłam nawet na porównania do "Zwiadowców". Wszystkie z wymienionych czytałam i uważam, że seria "Zaklinacz" jest zupełnie inna. Owszem czyta się ją dobrze, ale ma też pewne braki. Druga część serii "Wyprawa" jest bez porównania lepsza od swej poprzedniczki. W końcu pojawia się jakaś przygoda, a nie tylko pasmo intryg arystokracji.


Po przeczytaniu pierwszej części "Początek" odczuwałam pewien niedosyt. Sama nauka w Akademii Vocanów została pokazana nam bardzo ogólnikowo. Więcej się tak na prawdę działo poza samą szkołą. Prowadzone zajęcia również są dosyć skromne. Męczące były również ciągłe intrygi. Świat pokazany nam przez autora nie należy do najmilszych. Podziały klasowe są bardzo wyraźne, nie wspominając już o agresji pomiędzy rasami.

Druga część "Wyprawa" jest nieporównanie lepsza i trudno się od niej oderwać. W końcu poznajemy bliżej Świat stworzony przez autora. No i co najważniejsze, w końcu jest okazja poznać prawdziwego wroga, czyli orków. W tej części poznajemy nie tylko pochodzenie głównego bohatera, ale również dowiadujemy się jaki los spotkał go, gdy był dzieckiem.


Seria "Zaklinacz" bardzo mocno kojarzy mi się z fabułą gier komputerowych. Kiedyś należałam do nałogowych graczy, więc mogę coś na ten temat powiedzieć. Mamy więc popularną postać gier fantasy, czyli summonera, która zdobywa doświadczenie, równocześnie uczestnicząc w pomniejszych wydarzeniach, które można porównać do misji. Bohater, jak przystało na Świat gier, ma określoną pulę many, która w tym przypadku jest uzależniona od poziomu jego demona. W drugiej części pojawiają się nawet mikstury uzupełniające manę i leczące. Oczywiście nie uważam, że z tego powodu książka coś traci. Wręcz odwrotnie, pomysł na wplecenie w fabułę książki elementów z gier jest błyskotliwy i jak się okazuje świetnie się sprawdził.

Książki posiadają wspaniale zaprojektowaną okładkę. Moim zdaniem są idealne. Na pierwszej widzimy głównego bohatera w pełnym rynsztunku bojowym, wraz ze swoim demonem. Kolorystyka i czcionka na okładce przyciągają wzrok. Na okładce drugiej części książki pozostaje ten sam motyw, zaktualizowany zostaje jedynie rynsztunek bojowy i zmieniona kolorystyka. Poza tym książki posiadają miłą dla oka czcionkę.

Czy poleciłabym te książki? Zdecydowanie tak. Główny bohater wzbudza sympatię i możemy przeżywać wspólnie z nim magiczną przygodę w zupełnie nowym Świecie. Świecie, który potrzebuje oczywiście pomocy i tutaj pewnie znaczącą rolę odegra nasz dzielny główny bohater. Czekam z niecierpliwością na trzecią część.