poniedziałek, 1 września 2014

Knossos, Kreta


Zwiedzając Kretę, aż wstyd nie zwiedzić Knossos. Byłam tam już dawno temu, bo w 2009 roku, więc od tego czasu wiele mogło się zmienić. W trakcie mojego zwiedzania trwały tam jeszcze prace archeologiczne. Nie wiem czy nadal są kontynuowane, w każdym razie pragnę pokazać Wam to miejsce moimi oczyma, takie jakie ja zobaczyłam w 2009.


Knossos to głównie ruiny i nieco rekonstrukcji. Oczywiście warto wybrać się tam samemu, tym bardziej, że Kreta nie jest nadzwyczaj dużą wyspą, a pomiędzy miejscowościami kursuje mnóstwo autobusów. Do samego Knossos dostałam się z Iraklionu.


 Zawsze fascynowało mnie zwiedzanie miejsc związanych z legendami i mitami. I tak też było w tym przypadku. Nie mogłam się już doczekać, kiedy wejdę na tę samą ziemię, na której niegdyś stał jeden z największych minojskich pałaców. Do tego dochodził mit o labiryncie z grasującym w nim Minotaurze. Będąc na Krecie miałam wrażenie, że byki są wszędzie. Czy to w postaci obrazów z ludźmi przeskakującymi byka, czy w postaci rzeźb.


Samo zwiedzanie wydaje się błądzeniem po wąskich przesmykach, alejkach, pomostach, salach przejściowych, schodach, co zresztą jeszcze bardziej nasuwa skojarzenia z labiryntem króla Minosa ;-)






A poniżej Sala Tronowa ozdobiona freskami z gryfami. W trakcie kiedy zwiedzałam Knossos, w sali tej trwały prace archeologiczne, więc nie można było wejść do środka.






Poniżej Komnata Królowej, którą zdobi fresk z delfinami.


Ktoś mi kiedyś powiedział, że szkoda czasu na podróże, bo można zobaczyć wszystko w internecie. Może i można zobaczyć, ale zdjęcie nigdy nie odda tego, jakie jest dane miejsce na prawdę. Nie poczujemy poprzez internet upału panującego w Knossos i nie zobaczymy i nie usłyszymy wiatru szumiącego leciutko liśćmi drzew oliwnych. Pewne rzeczy trzeba poczuć całym sobą. Nie należę do ludzi bogatych, więc każda podróż jest przeze mnie starannie zaplanowana i wymaga ode mnie wyrzeczeń w innych sferach życia, ale nigdy nie dałam bym sobie odebrać wspomnień, których dostarczyły mi właśnie podróże.