poniedziałek, 10 lipca 2017

Relacja z warsztatów kulinarnych "Robimy taco" prowadzonych przez Piotra Kucharskiego


Zapraszam Was na krótką relację z warsztatów kulinarnych, które odbyły się 8.07.2017 r. we Wrocławiu w galerii Magnolia Park. Warsztaty poprowadził Piotr Kucharski, zaś organizatorami i fundatorami byli Mr. Chilly i Magnolia Park.


Warsztaty nosiły nazwę "Robimy taco", a główną ich tematyką była kuchnia meksykańska. Wierzcie mi było ossssttttrrro ;-)


W przygotowywanym na warsztatach kulinarnych menu znalazło się:

  • Guacamole,
  • salsa habanero,
  • salsa chipotle,
  • quesadilla z kurczakiem,
  • chilli con carne,
  • tamales.


Zanim zacznę pisać o samych warsztatach, to chciałam jeszcze wspomnieć o zupełnie innej historii wiążącej się bezpośrednio z moją wyprawą na ten ewent. Spotkanie Piotra Kucharskiego było moim wielkim marzeniem od momentu, gdy nauczyłam się piec z jego książki "Chleb. Domowa Piekarnia" pieczywo. I zupełnie przez przypadek zobaczyłam, że można wygrać w konkursie zaproszenia na warsztaty kulinarne. Strasznie się ucieszyłam, bo nie dość, że do Wrocławia nie mam tak daleko jak do Warszawy (wspominam o tym, bo z powodu utrudnionego dojazdu do stolicy, musiałam już odmówić uczestnictwa w kilku warsztatach i spotkaniach), to jeszcze mogłam w końcu spełnić swoje marzenie. Przyłożyłam się więc do pracy konkursowej i eureka! Udało się :-) Do tego momentu wszystko się zapowiadało bajecznie. I wtedy też zaczęły się pojawiać problemy... Najpierw mój 13 miesięczny syn zaczął boleśnie ząbkować i nie spał czasami pół nocy, zaś później się rozchorował. Postanowiłam, że mimo to pojadę, tym bardziej, że choroba nie zapowiadała się początkowo poważnie, a w sobotę ośrodek zdrowia i tak jest nieczynny. Ale na tym się nie skończyło... Może oglądaliście wiadomości o wichurze i trąbie powietrznej? No właśnie... To między innymi moja miejscowość była w telewizji. Szody były niewyobrażalne, a w dodatku zostaliśmy bez prądu. W sobotę rano musiałam obyć się bez prysznica, umyłam tylko włosy. Cóż... wyschnąć musiały same, ale kolejnym problemem był brak możliwości ich wyprostowania. Nie oszukujmy się, brak prądu potrafi spowodować wiele komplikacji (np. brak możliwości naładowania telefonu). Zrobiłam więc tylko szybki makijaż i wyruszyłam wraz z mężem na warsztaty. Jeszcze nie wyjechaliśmy z mojej miejscowości, a już zostaliśmy zatrzymani przez blokadę policyjną. Okazało się, że droga jest nieprzejezdna z powodu przewróconych drzew. Po niemałych wysiłkach znaleźliśmy w końcu trasę, która była już w miarę oczyszczona (drzewa zostały zepchnięte na pobocze). Widok, który zastaliśmy był upiorny. Wyglądało to tak, jakby lasami przeszło się kilka olbrzymów. Drzewa były złamane jak zapałki lub wyrwane z korzeniami. Gdy w końcu dotarliśmy do Magnolia Park i myślałam, że uda mi się w łazience ogarnąć fryzurę... to okazało się, że nie ma tam gniazdek elektrycznych. Obeszłam kilka łazienek, ale niestety poszukiwania spełzły na niczym. Po drodze do Mr. Chilly znajduje się fryzjer dziecięcy i nie mając innego wyboru musiałam skorzystać z ich usług ;-) No ale na szczęście ta historia ma swój happy end i na warsztaty z Piotrem Kucharskim dotarłam.



Na warsztatach zostaliśmy ciepło przywitani. Bardzo fajne było to, że Piotr Kucharski przywitał się z każdą osobą indywidualnie. Po ubraniu niepowtarzalnych fartuchów kuchennych zostaliśmy wprowadzeni bliżej w tematykę warsztatów i w to jak to będzie wyglądać.


Każda z osób dostała do wglądu przepisy i własne stanowisko. Początkowo robiliśmy jedną potrawę, zaś później naprzemiennie całość. Jednym słowem równocześnie siekało się cebulę do chilli con carne i do salsy z mango. Oczywiście wszystko było wcześniej omawiane i tłumaczone. Zawsze można też było liczyć na dobre rady ze strony Piotra Kucharskiego.



Pierwszą z przygotowywanych potraw było tamales. Co to takiego? To smaczne i aromatyczne mięso z łopatki wieprzowej zawinięte w ciasto z mąki kukurydzianej i owinięte liśćmi kukurydzy. U nas liście kukurydzy zostały zastąpione przez liście bananowca, ale równie dobrze można w tym celu wykorzystać również liście kapusty.




A dalej było siekanie cebuli, czosnku, obieranie i gniecenie awokado itp. Poza tym Pan Piotr pokazał nam jak najłatwiej i najprędzej obrać cebulę i czosnek z łupin, jak prawidłowo używać różnych rodzajów noża, jak szybko pokroić cebulę w drobną kostkę i wiele innych. Przy okazji poznaliśmy tyle odmian ostrych papryk, że trudno mi zapamiętać wszystkie nazwy i ich stopień ostrości :-) Chyba będę musiała jeszcze to sobie powtórzyć.





Jeżeli chodzi o sosy, to wierzcie mi, że nie dodaje się ich w takiej ilości, jak ketchup na potrawy, chyba że życie Wam niemiłe ;-) Są smaczne, ale również bardzo ostre, w szczególności ten na bazie habanero.



Bardzo mi zasmakowała quesadilla z kurczakiem. To świetna propozycja na spotkanie z przyjaciółmi i nie tylko. Nie wymaga wiele czasu, a jest pyszna i świetnie się prezentuje. A co to takiego? Ujmując jak najkrócej, to dwie składane tortille z nadzieniem, przygotowywane bezpośrednio na patelni, a podawane pokrojone w trójkąty jak pizze. Przypadł mi zaszczyt obracania quesadilly na drugą stronę. Mimo obaw, że mogę się sparzyć, okazało się, że poszło mi szybko i tak się spodobało, że chętnie zrobiłabym więcej ;-) Cóż... zawsze mogę zrobić sobie quesadillę w domu.

Po przygotowaniu wszystkich pysznych dań przychodzi ten moment, na który tak na prawdę wszyscy czekają, czyli degustacja. A było co degustować! Smakowało mi wszystko, oczywiście pod warunkiem, że nie nałożyłam sobie za dużo ostrego sosu ;-) 

Bardzo dziękuję organizatorom, że mogłam uczestniczyć w tych wspaniałych warsztatach kulinarnych. Poszerzyłam swoją wiedzę o kuchni meksykańskiej i zdobyłam praktyczne umiejętności. Na koniec dodaję jeszcze zdjęcie grupowe.